Środa
Popielcowa – ‘01
„Panie,
czymże ja jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem”.
Takimi słowami nasz wielki poeta – Adam Mickiewicz – wyraził jedną z
największych prawd o człowieku i jego losie na ziemi. – Bez względu na
stanowisko, godności, sprawowane urzędy i posiadane tytuły, każdy z nas w którymś
momencie historii zbawienia stanie się właśnie prochem i połączy się z
ziemią, z której został utworzony. Popielec jest szczególnym dniem roku
liturgicznego. Rozpoczynamy dziś Wielki Post, który ma nas przygotować na
największe święto chrześcijańskie
– Święto Wielkiej Nocy. Życie uczy nas że gdy chcemy dobrze i owocnie przeżyć
jakieś wydarzenie, zawsze starannie musimy się na nie przygotować. I tak na
przykład ci, którzy uczą się i studiują, wiedzą, że do zdania egzaminu
trzeba przygotowania.
– Jeśli chcemy rozwiązać konflikt, jaki zaistniał między nami a przyjaciółmi,
to musimy wcześniej przygotować się do rozmowy; przemyśleć argumenty, wyważyć
słowa, opanować wzburzenie… Dlatego też do tych najważniejszych świąt
szykujemy się przez czterdzieści dni pokuty i umartwienia, naśladując w ten
sposób Chrystusa, który przed rozpoczęciem swojej nauczycielskiej działalności
przebywał 40 dni na pustyni, modląc się i poszcząc.
– Liczba 40 dni ma swoją bogatą symbolikę. W Księdze Wyjścia
znajdujemy opis czterdziestu lat wędrówki narodu wybranego przez pustynię.
Tyle czasu potrzebował Bóg, aby wychować sobie nowe pokolenie, posłuszne
Jego nakazom, przestrzegające Jego przykazań i pragnące żyć z Nim w przyjaźni.
Przed dwoma tysiącami lat Chrystus szedł z ciężarem krzyża na miejsce
swojej śmierci, znużony i umęczony do kresu sił. Upadł wtedy kilka razy na
ziemię. Dotykał swoim czołem prochu ziemi i na twarzy pokrytej potem i krwią
pozostały ślady tego dotknięcia; moglibyśmy powiedzieć: pierwszy chrześcijański
Popielec;
znak prochu na czole i twarzy człowieka, który jako jedyny miał prawo
nosić wysoko podniesioną głowę.
– Dziś nasze głowy zostaną posypane popiołem, co oznacza, że uznajemy
swoje winy, rozpoznajemy swoje grzechy i szczerze żałujemy za nie przed
Bogiem. Popiół przecież nas brudzi, domaga się zatem fizycznego obmycia i
budzi potrzebę duchowego oczyszczenia, rozpoczęcia nowego życia. Nie chodzi
jednak o to, aby podnosić ręce ku niebu i lamentować nad swoja niedoskonałością,
aby zadręczać się myślą, że jesteśmy niczym, że nie dorastamy do Bożego
planu. Chodzi raczej o to, abyśmy przyznali się do naszej słabej kondycji i
byli zdolni prosić Boga o przebaczenie – z wiarą, że największa jest Boża
miłość, która nie odrzuca i nie poniża dzieła swoich rąk, jakim jest człowiek.
– Kościół wypracował przez wieki środki pomocne do wewnętrznej przemiany
człowieka. Są nimi: post, jałmużna i modlitwa.
– Post ma na celu opanowanie siebie, kontrolę nad swoimi pragnieniami i dążeniami.
Dotyczy on w pierwszym rzędzie codziennego pokarmu, ale trzeba go także rozciągnąć
na inne sfery naszego życia: alkohol, tytoń, język, telewizja... Post jest ćwiczeniem,
które ma doprowadzić do tego, że człowiek będzie rzeczywiście panem
siebie, rozporządzającym mądrze swoimi siłami. Nauczy się mówić pokusie
„nie!”.
– Jałmużna otwiera nas na drugich, pomaga nam wyjść z ciasnego kręgu
egoizmu, dostrzec innych i pomóc im konkretnie w ich potrzebach. Dzięki temu
ćwiczeniu człowiek może zbliżyć się do drugich, stworzyć wspólnotę.
– Modlitwa z kolei kieruje naszą uwagę na Boga, wyczula nasz wewnętrzny słuch
na Jego głos, pozwala się z Nim spotkać i zjednoczyć. Dzięki niej człowiek
wchodzi w głęboką relację z Bogiem, on sam i jego świat poszerzają się do
wymiarów nieskończonych, wszystko zostaje w nim oczyszczone i nasycone światłem,
pięknem i łaską.
– Trzy podstawowe relacje człowieka: do siebie, do drugich i do Boga, decydują
o jego wartości i bogactwie. – Post, modlitwa i jałmużna są pomocą, aby
te relacje uzdrowić, uporządkować i umocnić. Nawrócenie ma objąć całego
człowieka, wszystkie jego władze, wymiary i możliwości. Ma go przemienić
tak, by stał się nowym stworzeniem, zdolnym do wszelkiego dobrego czynu. Ma go
uodpornić na kuszenie przez szatana – bo zły duch do końca świata będzie
próbował odciągać ludzi od Boga i Jego królestwa. Ale tu możemy liczyć na
pomoc naszego Stwórcy. On ograniczył władzę diabła nad ludźmi i pozwolił
nam na skorzystanie z wielu możliwości przeciwstawienia się złemu.
–Powiada św. Augustyn: „Diabeł wiele może, ale tylko u oziębłych i gnuśnych.
Czart jest podobny do psa na uwięzi; może szczekać, ale nie ugryzie –
chyba, że ktoś się zanadto do niego zbliży”. Dlatego unikajmy zbyt
bliskich z nim kontaktów, nie dawajmy mu możliwości wpływania na nas, nie
poddawajmy się jego władzy, bo zawsze mamy dość sił i łaski Bożej, aby się
przeciwstawić, jeżeli tylko chcemy. A jeżeli chcemy, to pokażmy to
Chrystusowi, pokażmy sobie samym i pokażmy innym ludziom, że jest to dla nas
sprawa ważna, że zależy nam na przyjaźni i bliskości z Bogiem i dlatego
pilnie przestrzegamy Jego nauki, a za każde zaniedbanie w tej dziedzinie
pragniemy odpokutować. Pokażmy to przez gorliwą i pobożną modlitwę, niech
będzie jej więcej niż zwykle, a może u niektórych niech się ona dopiero
zacznie. Znajdźmy teraz czas na Mszę św. w każdą niedzielę i święto,
praktykujmy naszą obecność na nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali.
Przez dobrze odprawioną Spowiedź Wielkanocną odnówmy swoją przyjaźń z
Bogiem i podejmijmy postanowienia konieczne do wytrwania w stanie łaski uświęcającej.
– Niech też dewizą naszej codzienności stanie się zasada stosowana przez
starożytnych mędrców: „Nulla dies sine linea”, co znaczy: „żaden dzień
bez kreski”, a kreską zaznaczali każdy dobry czyn, jakiego dokonali.
– Aby to wszystko dobrze wykonać, spróbujmy się wyciszyć w okresie
Wielkiego Postu, aby głos Boga został przez nas usłyszany i zrozumiany. Dajmy
Bogu szansę dotarcia do nas z Jego wielorakimi darami, bo rezygnując z nich na
co dzień z powodu nawału pracy, lenistwa, czy jakichś innych względów,
podcinamy swoje własne korzenie, a wiadomo do czego takie zachowanie
prowadzi.
– Kończąc nasze rozważanie posłuchajmy ks. Jana Twardowskiego, który
pisze:
„Od
ciemnej grudki prochu; która smoli ręce,
z namaszczeniem rzuconej w Popielcową Środę,
cichutka radość wzbiera.
O rzuć prochu więcej, na warkocz, na czuprynę, w książeczki,
na brodę...
Bo przecież od tej grudki – wiosna w drzwiach kościoła, (...) będzie więcej
spowiedzi i dobrych uczynków,
wiele rzeczy skradzionych powróci w czas krótki
a wszystko się rozpocznie po prostu od Środy,
i
właśnie od popiołu...
od smolącej grudki”. – Amen !